niedziela, 1 stycznia 2012

A miało być szczelnie

Pośpieszne kombinacje z rozporządzeniem w sprawie recept lekarskich do wchodzącej od dziś ustawy refundacyjnej (tekst rozporządzenia można znaleźć np. tu: RCL) spowodowały pojawienie się w nim szeregu luk, które stawiają pod znakiem zapytania zamiar decydentów uszczelnienia systemu refundacji leków. Zapewne nie jest to działanie celowe, ale z pewnością świadczy źle o trybie pracy nad rozporządzeniem.

Ale ad rem. Przyjrzyjmy się paragrafowi 6 pkt. 1 oraz paragrafowi 15 pkt 1 wspomnianego rozporządzenia. Pierwszy z nich rozpoczyna się od określenia sposobu zapisu leku na recepcie: może się tam znaleźć nazwa międzynarodowa lub własna leku. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ ustawa refundacyjna zobowiązuje lekarza do określenia poziomu refundacji leku zgodnie ze wskazaniami obwieszczeń Ministra Zdrowia zawierających listy leków refundowanych. Pierwsze obwieszczenie, które zostało ogłoszone tuż przed Świętami, a opublikowane wraz z uzupełnieniem w Dzienniku Urzędowym dopiero 30 grudnia (sic!), odwołuje się do rozpoznań klinicznych (zgodnie ze słowami Pana  Ministra Arłukowicza - nieco ponad dwieście leków), a w większości przypadków - odnosi się do wskazań rejestracyjnych, które są różne w przypadku różnych preparatów leku o tej samej nazwie międzynarodowej. O zawiłościach wskazań rejestracyjnych będzie jutro - na razie niech Szanownym Czytelnikom wystarczy stwierdzenie, że wystawienie recepty z nazwą międzynarodową jest o wiele bezpieczniejsze dla lekarza, niż wybranie dowolnej nazwy handlowej.

Protest lekarzy polega nie tylko na przystawieniu na recepcie pieczątki z tekstem "Refundacja leku do decyzji NFZ", ale także na nieokreślaniu poziomu refundacji ani niewpisywaniu numeru oddziału NFZ i kodów uprawnień pacjenta. Wszystkie te dane na podstawie przywołanego tu paragrafu 15  pkt 1 może uzupełnić farmaceuta.  Tak więc ani pieczątka, ani brak tych danych nie pozbawia automatycznie pacjenta należnego mu prawa do refundacji. Niestety, może - w przypadku 218 leków - oznaczać znaczną podwyżkę kosztów, ale nigdy nie powoduje konieczności poniesienia przez pacjenta pełnej odpłatności za lek. Rozporządzenie dokładnie określa sposób zapisania odpłatności przez aptekarza (patrz litera h punktu 1 ustępu 1 w paragrafie 15) . Szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, jeżeli lek w wykazie leków refundowanych występuje w kilku odpłatnościach, farmaceuta wydaje go z najwyższą odpłatnością określoną w wykazie. Ta zaś maksymalnie może wynosić 50% , nigdy jednak 100% - powód jest banalnie prosty: na liście leków refundowanych nie są umieszczone leki wydawane za pełną odpłatnością.
Wszystko to jednak oznacza, że pacjent może otrzymać lek refundowany w sytuacji, gdy takowy mu nie przysługuje. Wracamy do sytuacji dwóch leków A i B, o tej samej nazwie międzynarodowej i różnych wskazaniach rejestracyjnych. Dołóżmy jeszcze lek C, którego wskazania rejestracyjne pokrywają się ze wskazaniami leku B. Lekarz wpisuje nazwę międzynarodową - nie ma obowiązku wpisać nazwy handlowej, nie określa poziomu refundacji. Farmaceuta uzupełnia poziom refundacji, dajmy na to 50%, zgodnie z ustawą proponuje pacjentowi najtańszy odpowiednik, lek A. W swojej chorobie pacjent powinien otrzymać lek B lub C, zgodnie z rejestracją, dajmy na to o większej dopłacie świadczeniobiorcy.

Czy są podstawy do ukarania aptekarza? Nie - on skorzystał dla dobra pacjenta z przysługującego mu prawa, postąpił zgodnie z rozporządzeniem. Czy kara należy się lekarzowi? W opisanym przypadku i w większości przypadków - nie.  Skorzystał z możliwości wystawienia recepty z nazwą międzynarodową, postępując zgodnie z najlepszą wiedzą, bez zamiaru oszukania kogokolwiek. Z domniemanym oszustwem mamy do czynienia tylko w sytuacji, gdy dana substancja czynna nie jest w ogóle zarejestrowana w Polsce w jakimś wskazaniu. Przykładem może być metformina stosowana na świecie w stanach przedcukrzycowych, w Polsce zarejestrowana wyłącznie w cukrzycy. 

Cóż... W każdym razie zachwyt Pana Ministra Zdrowia nad szczelnością systemu jest chyba przedwczesny.

Czyżby zadanie go przerosło? Niestety, brutalnie mówiąc został wkopany w sam środek bałaganu, który powinna była ogarnąć jego poprzedniczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz