sobota, 28 stycznia 2012

W odpowiedzi

Szanowna Pani Magister, Szanowny Panie Magistrze,
Wypisana przeze mnie recepta o numerze .................. nie zawiera błędów merytorycznych i nic nie stoi na przeszkodzie jej realizacji jako refundowanej.
Po pierwsze, proszę zwrócić uwagę, że wpisany jest numer oddziału NFZ, co oznacza, że pacjent okazał na wizycie jeden z przyjętych tymczasowo za wiarygodne dowodów ubezpieczenia.
Leki wypisane są w postaci ich nazw międzynarodowych, zgodnie z §6 ust. 1 pkt 1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 w sprawie recept lekarskich. Nazwy z końcówką -um, oznaczone jako międzynarodowe w załączniku do obwieszczenia Ministra o lekach refundowanych, są formą łacińską INN (czyli international nonproprietary name). WHO publikuje INN w czterech podstawowych formach: łacińskiej, angielskiej, francuskiej i hiszpańskiej. Rozporządzenie nie precyzuje, która z nich jest bardziej właściwa. Złośliwością (lecz nie błędem) byłoby z mojej strony wpisanie nazwy francuskiej, natomiast użycie nazwy angielskiej nie może dyskwalifikować recepty! Tym bardziej, że w polskich lekospisach podawane są obie - i angielska, i łacińska.
Proszę zwrócić uwagę, że użycie nazwy międzynarodowej wyklucza konieczność sprawdzania przez Państwa Charakterystyki Produktu Leczniczego, zwłaszcza w przypadku, gdy nie określam poziomu odpłatności.
A jeśli lek ma tylko jeden poziom refundacji, nigdy tego nie czynię. Istnieje bowiem doskonale Państwu znany §15 ust. 1 pkt 1, litera h, tireta pierwsza wspomnianego rozporządzenia, który mówi, że lek może być wydany za najwyższą odpłatnością w wykazie leków refundowanych. Nie mam również zwyczaju krzywdzić moich pacjentów i jeżeli tylko są podstawy kliniczne do wpisania refundacji wyższego poziomu, wpisuję ją. Tym bardziej, że pacjent nie ma obowiązku tłumaczyć się w aptece, że właśnie zachorował na nowotwór lub padaczkę czy inne przykre schorzenie. Dlatego w przypadkach, kiedy nie ma odpłatności przy leku o więcej niż jednym jej poziomie, proszę stosować przepis zawarty pod drugą tiretą litery h. Nie jestem samobójcą finansowym i jeśli lek stosuję off label, wpisuję poziom odpłatności 100% - pacjent wie o tym i próby przekonania mnie za pomocą karteczek, żeby może jednak wpisać R obok nazwy, bo to dla chorego korzystne, są chybione. Nie uszczęśliwiajmy ludzi na siłę.
W zasadzie jedyną sytuacją, w jakiej receptę można uznać za nierefundowaną, jest pusta kratka w miejscu oddziału NFZ (nie ma wątpliwości, jeśli jest tam znak X). Zostawiam w ten sposób decyzję Państwu, a pacjent jest informowany przeze mnie o konieczności okazania dowodu ubezpieczenia w aptece.
Proszę zauważyć, że ścisłe stosowanie tych przepisów w żaden sposób nie uderza w Państwa finanse.
Proszę wybaczyć ten złośliwy i nieco ironiczny ton, ale wkurza mnie to, że w żadnej z czterech odwiedzonych aptek nie było azytromycyny w dawce odpowiedniej dla mojego dziecka i że w żadnej z nich nie zaproponowano sprowadzenia leku na dzień następny. Chcę wierzyć, że przyczyną braku leku nie była adnotacja "pro familia" na recepcie wypisanej z nazwą międzynarodową, bez określenia poziomu refundacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz